Założyć ogród to uwierzyć w jutro

Audrey Hepburn

Koniec świata berberysów

Ocieplenie klimatu może i służy pomrowiowatym i ślinikowatym, ale na pewno nie służy berberysom. Susza - upał - ochłodzenie - ulewa to czynniki sprzyjające wystąpieniu w porze letniej Erysiphe berberidis.  Ostatnio coraz częściej w przestrzeni miejskiej mam okazję obserwować sromotne porażki inwestycji publicznych oraz prywatnych złowrogo wręcz straszące mącznym nalotem pokrywającym ledwo żywe resztki dawnej świetności tych krzewów.  Można więc wydać górę pieniędzy na pozornie przemyślane, zgodne ze sztuką ogrodniczą nasadzenia, a mączniak prawdziwy i tak zwycięży. Czy więc w naszym obecnym polskim klimacie czas  berberysów znanych jako niewymagające odporne krzewy zwyczajnie się skończył? Odpowiedź brzmi: "to zależy" ;-)... W dodatku w sporym stopniu do szczęścia. Po prostu: szczęścia - do odmiany i stanowiska. W swoim ogrodzie w którym zaszalałam z rozmaitością odmian mam zaszczyt dokonywać naukowych wręcz obserwacji tego jak różne są  reakcje poszczególnych odmian na zmieniający się klimat w Polsce. Wynika z nich że najszybciej "siwieją" odmiany bordowolistne choć te o jaśniejszej czerwieni jak "Orange Rocket" walczą długo by w końcu polegnąć pod koniec suszy lub... po pierwszym deszczu...Trzeba bowiem wiedzieć  że zadział się tu proces złożony, susza cierpliwie osłabia krzew, zarodniki grzyba bynajmniej nie omijają tej odmiany, potrzebują jedynie dodatkowego "kopa" do działania w postaci deszczu, który w naszym wyobrażeniu miał pomóc krzewom.  Z kolei odmiany zielono i żółtolistne z powodu upałów przekraczających dotychczasowe normy doznają oparzeń słonecznych, gubią liście często ogołacając się w znacznym stopniu a gdy przyjdzie deszcz, próby regeneracji rośliny kończą się rozwojem grzyba na młodych listkach. Jak więc sobie radzić będąc miłośnikiem tych pięknych krzewów? Można szukać odmian odpornych...Nie mam pojęcia czemu ale miniaturowa bordowolistna odmiana "Bagatelle" ma sobie opisane wcześniej dramatyczne procesy za nic! Rośnie u mnie w miejscu niezbyt korzystnym i radzi sobie świetnie. Jednak chcąc mieć żywopłot z berberysu czy piękne przebarwiające się jesienią na bajeczne kolory tło rabat trzeba je po prostu regularnie podlewać.  Tak aby miały utrzymywaną stałą umiarkowaną wilgotność w obrębie korzeni. Najlepiej wcześnie rano  i bardzo uważając aby nie moczyć liści. Można liczyć na szczęście kupując odmiany które nam się spodobają i czekać czy okażą się odporne. Nie jest to jednak metoda korzystniejsza ekonomicznie od podlewania;-) Jeśli Wasze berberysy szczęścia nie mają, to lepiej je usuńcie  i posadźcie... no właśnie - o tym następnym razem.

Mączniak prawdziwy na berberysie (Erysiphe berberidis), Lublin, 20 lipca 2018 r., licencja CC-BY-NC-ND 4.0

Berberys (Berberis), ogród przydomowy Joanny Dadej, Lublin, 20 lipca 2018 r., licencja CC-BY-NC-ND 4.0

Człowiek, który wymyślił jeżówkę

Echinacea purpurea, 10.07.2016, www.nieszablonoweogrody.pl, CC-BY-NC-ND 4.0

W 1794 roku, kiedy w Rzeczpospolitej trwała Insurekcja Kościuszkowska, we Francji rewolucja, Kongres USA uchwalił budowę wojennej floty, Konrad Moench rzucił wyzwanie Linneuszowi wydając 374-stronicowe dzieło Methodus plantas horti botanici et agri Marburgensis. Kwestionując systematykę linneuszowską zaproponował inne nazewnictwo, a przy okazji sklasyfikował jeżówkę. Nazwał ją Echinacea, ponieważ kwiatostan przypominał mu jeżowce (Echinoidea). Ten niemiecki botanik urodził się w 1744 roku w Kassel w Hesji. Był synem aptekarza Johanna Heinricha Moencha i Doroty Luizy Ranspach. Gdy był dzieckiem pomagał ojcu w aptece. Ojciec Moencha zmarł, gdy ten miał 13 lat. Młody Moench trafił pod opiekę miejskiego chirurga, który przygotowywał go do zawodu medyka. Po 3 latach Moench zbuntował się i mając 16 lat zaciągnął do heskiego regimentu piechoty. Wielogodzinne musztry, ćwiczenia na deszczu i mrozie, nocowanie w źle ogrzewanych koszarach dały mu się we znaki, ciężko zachorował i jeszcze w tym samym roku wypowiedział służbę. Wrócił do nauki fachu aptekarskiego, tym razem u ojczyma, również aptekarza Augusta Rüdego i tak doczekał 20 urodzin. Był rok 1764 i Moench wyjechał z Kassel na podróż po Niemczech i Szwajcarii. Przez sześć kolejnych lat praktykował w aptekach w Hanowerze, Bernie, Zurychu, Stuttgarcie i Strasburgu. Zainteresował się chemią. W 1770 roku wrócił do Kassel, aby pomóc prowadzić rodzinną aptekę, którą objął już samodzielnie dwa lata później. Zaczął gromadzić pokaźny zbiór roślin z okolic Kassel. Studiował farmację i mineralogię a doktorat z medycyny obronił mając 37 lat. Został asystentem w Collegium Medicum Carolinianum w Kassel, gdzie otrzymał stanowisko profesora botaniki. Jego umiejętności zostały dostrzeżone i w 1784 roku powierzono mu nadzór nad książęcym zbiorem minerałów i okazów przyrodniczych. Gdy w 1785 roku Kolegium zostało z oszczędności budżetowych przeniesione do Marburga na Uniwersytet Filipa, Moench przeprowadził się do tego miasta, co stało się dla niego szczęśliwym zrządzeniem losu - także od strony osobistej, gdyż poznał przyszłą żonę: Katarzynę Małgorzatę Schmoelder córkę kupca i fabrykanta. Otrzymał tytuł profesora zwyczajnego w zakresie botaniki. Powierzono mu organizację ogrodu botanicznego, a w latach 1792-1795 założył laboratorium chemiczne. Przyznano mu także tytuł profesora mineralogii. Poszerzył swoje horyzonty badawcze na chemię eksperymentalną, farmakologię, historię naturalną, metalurgię i toksykologię. Wyspecjalizował się w oznaczaniu roślin. Oprócz jeżówki opisał na przykład bergenię. Do krytyki Linneusza skłoniły go własne doświadczenia w badaniach flory państw niemieckich. Jego pierwszym dziełem była praca Enumeratio plantarum indigenarum Hassiae praesertim inferioris  wydana w Kassel w roku 1777. Znany był jego podręcznik do botaniki - zwanej wówczas nauką o roślinach (Pflanzenkunde). W 1802 roku wydał suplement do swej metodyki, w którym scharakteryzował ponad 600 roślin. Korzystając z jego prac ewidencjonowano rośliny w wielu niemieckich ogrodach botanicznych. To, że współcześnie piszemy "soja" a nie "soia" także po części zawdzięczamy Moenchowi. Zmarł on w Marburgu w roku 1805, mając 60 lat.

 

  • History of soybeans and soyfoods in Japan, and in Japanese cookbooks and restaurants outside Japan (701 CE to 2014), ed. W. Shurtleff, A. Aoyagi, Soyinfo Center 2014.
  • Moench C., Methodus plantas horti botanici et agri marburgensis, Marburg 1794.
  • Moench, Conrad, [w:] Hessische Biografie, https://www.lagis-hessen.de/pnd/117585971.
  • Stafleu F.A., Conrad Moench: a rebel against Linnaeus, "Taxon" 1967, Vol. 16, No. 1, s. 46-48.
  • Stern W.T., Moench, Conrad, https://www.encyclopedia.com/science/dictionaries-thesauruses-pictures-and-press-releases/moench-conrad.

PATRONAT